pewnego wieczoru pod koniec października doganiałem przyjaciela, kiedy nagle załamałem się.

„przechodzę ciężki okres” – powiedziałam, dławiąc się łzami. „Miałem najgorsze lato w moim życiu.”

pierwsze stwierdzenie było prawdziwe, o czym świadczą moje zombie-jak codzienne interakcje i przypadkowe, wypełnione łzami wybuchy w metrze (przepraszam, nowojorczycy w pociągu a). Ale przyznam, że drugi był czystym melodramatem, wypluwanym tylko w odwecie za to, jak rozegrało się wydarzenie, na które najbardziej czekałem całe lato: mój pierwszy Ironman.

od maja do września rano w dni powszednie i całe weekendy poświęciłem pływaniu, jeździe na rowerze i bieganiu, aby przygotować się do 140,2-milowego kursu Ironman Maryland 1 października. Przebiegłem już 10 maratonów, ale podszedłem do treningu do tego konkretnego wyścigu z nową determinacją. Zatrudniłem trenera triathlonu, znalazłem grupę partnerów treningowych, a nawet ulepszyłem Mój rower o stalowej ramie do modelu Specialized bikes Z Włókna Węglowego dostosowanego do triathlonu.

byłem oddany. A w październiku byłem gotowy zmiażdżyć dystans.

niestety bogowie Ironmana mieli inne plany. Rankiem w dniu wyścigu start w pływaniu został najpierw opóźniony, a następnie nagle odwołany z powodu niebezpiecznych warunków wodnych. Zostaliśmy tylko z rowerem i uruchomić części kursu. Choć nie było to nieistotne wyczyny, to nie był to tor wyścigowy, którego się spodziewaliśmy.

przekroczenie linii mety mojego pierwszego wyścigu Ironmana powinno wzbudzić uczucie uniesienia, zwycięstwa i dumy za to, że pomimo niefortunnych okoliczności (nie wspominając o strasznych warunkach pogodowych) pokonałem trudne wyzwanie. Ale nic z tych rzeczy nie czułem. Zamiast tego czułam tylko przytłaczające, miażdżące uczucie smutku i przerażającą perspektywę nieznanego.

co teraz?

żyłem po wyścigu nisko

kiedy wróciłem do domu, nadal czułem się zagubiony. Próbowałem wypełnić pustkę, której nie zostawił mi trening, ale nie mogłem znaleźć motywacji w tym, co robię, czy to na siłowni, czy w moim piśmie. Cierpiałem przez bolesne treningi, kiedy powinienem był odpoczywać i spędziłem zbyt wiele nocy topiąc moje smutki kuflem piwa.

zastanowiłam się nad własną wartością i celem i płakałam. Bardzo. Zaczynałam się zastanawiać, czy coś jest ze mną nie tak. Przecież triathlon ma być hobby.

wtedy zobaczyłem w sieci post członka grupy na Facebooku patetycznych triathlonistów, którzy przeżywali podobne zmagania po własnym wyścigu-jeden udało jej się ukończyć w całości, Mogę dodać. Sympatyczne i sympatyczne odpowiedzi na jej post skłoniły mnie do myślenia: czy to normalne, że czujesz się smutny po wielkim wyścigu?

Nauka to potwierdza: walka jest prawdziwa

ataki depresji po wyścigu są bardziej powszechne niż nam się wydaje.

„uczucie zawiedzenia, a nawet krótka fala depresji, po dobrze przygotowanym Wyścigu może być normalnym doświadczeniem”, mówi dr Jeff Brown, autor mózgu biegacza i główny psycholog Maratonu Bostońskiego.

nie tylko twój reżim treningowy jest dyktowany prawie codziennie przez kilka miesięcy, przypomina nam Brown, ale twój mózg i ciało są przyzwyczajone do osiągania regularnych celów, pokonywania wyzwań treningowych i psychicznego przygotowania do wielkiego wydarzenia. Gdy rutyna i cel znikną, poczucie zagubienia może być dość standardowe.

Ben Oliva, M. Ed, mental performance coach w SportStrata, który specjalizuje się w pracy ze sportowcami, przestrzega przed używaniem słowa „depresja” (zamiast tego woli termin „niski po wyścigu”), ale zgadza się, że to zupełnie normalne, że sportowcy czują się w określony sposób po zakończeniu wielkiego wydarzenia.

„kiedy trenujesz do wyścigu, budzisz się każdego dnia i masz do czego strzelać.będziesz miał pozytywne uczucia i energię, która się z tym wiąże” – mówi Oliva. „Tak więc różnica między normalnym smutkiem a uczuciem, które sportowcy doświadczają zaraz po wielkim wyścigu, to tak naprawdę utrata energii i motywacji.”

to bardziej powszechne niż nam się wydaje

po przesłuchaniu niektórych moich znajomych okazuje się, że nie jestem sam w mrocznych myślach po wyścigu. Po maratonie w Nowym Jorku w 2016 roku biegacz Chris Lopez spędził miesiąc, czując się „sh * tty”, nękany myślami, które osiągnął, gdy nie osiągnął swojego celu. Po maratonie w Berlinie w 2016 r. zawodniczka Molly Kreter wspomina, że czuje się” zawiedziona i nieskrępowana”, pomimo prowadzenia osobistego rekordu.

łatwo zrozumieć frustrację Lopeza nieosiągnięciem upragnionego celu – do którego ciężko pracował. Ale w przypadku Kretera przebiegnięcie jej najlepszego czasu maratonu nie zwolniło jej z poczucia przygnębienia. Według Oliva, obie te frustracje po wyścigu wynikają z tego samego miejsca: obniżonej motywacji z powodu braku wyzwań bezpośrednio do przodu.

„łatwo jest rozpoznać, dlaczego czujesz się nisko, jeśli wynik wyścigu nie jest taki, na jaki liczyłeś” – wyjaśnia Oliva. „Ale jeśli prowadzisz dobry wyścig, a potem nie czujesz się dobrze, jest to trochę bardziej mylące.”

sportowcy wytrzymałościowi nie są jedynymi osobami dotkniętymi tym zjawiskiem, mówi dr Jonathan Fader, dyrektor coachingu wydajności w SportStrata. Są upadki związane z wieloma innymi szczęśliwymi wydarzeniami, takimi jak poród, emerytura, a nawet wielka gra sportowa.

„to, czego sportowcy zwykle nie uznają, to to, że często najprzyjemniejszą częścią czegoś jest przygotowanie się do tego”, mówi Fader. „Po zakończeniu planu treningowego nie tylko twoje ciało tworzy fizjologiczny klimat, który zapewniają endorfiny, ale często pojawia się grupa społeczna związana z treningiem, z którą nie jesteś już w stałym kontakcie.”

dobrą wiadomością jest to, że niezależnie od tego, czy twój wyścig przebiegł idealnie, czy zmagałeś się przez cały czas, istnieją sposoby, aby poradzić sobie z życiem po mecie. Oliva zaleca sportowcom zaplanowanie przejścia na regenerację—tak jak przygotowywaliby się do samego wyścigu.

„wiele razy po wyścigu sportowcy zadają sobie pytanie:” czy to normalne? Czy powinienem być przygnębiony? odpowiedź brzmi: „oczywiście!”- Wyjaśnia Oliva. „Podczas gdy większość ludzi planuje swoją rasę i fizyczną regenerację po wyścigu, ważne jest, aby zaplanować również regenerację psychiczną.”

przygotowując się, możesz zmienić to nieszczęśliwe, odizolowane uczucie w takie, które rozpoznaje, dlaczego tak się czujesz i co możesz zrobić, aby wrócić na właściwe tory.

oto osiem sposobów na zaplanowanie z wyprzedzeniem i uniknięcie wpadnięcia w podobną rutynę po następnym wyścigu:

1. Traktuj wyścig jako doświadczenie uczenia się.

krytykowanie siebie za to, że nie smarujesz swoich ud odpowiednio do części biegowej triathlonu, nie pomoże Ci w lepszym doświadczeniu, ale wiedza, ile smaru będziesz potrzebować na następny wyścig, jest rzeczywiście pomocna, wyjaśnia Oliva.

2. Przejrzyj, co działało na torze, a co nie.

często sportowcy mogą skupić się tylko na tym, co poszło nie tak podczas wyścigu, wywołując negatywne emocje. Fader sugeruje zaplanowanie spotkania z partnerami treningowymi i trenerem z wyprzedzeniem, aby omówić zarówno dobre, jak i złe części kursu kilka dni później.

„Weź udział w wyścigu i przejmij wszystkie części trasy, nawet te, na które być może nie byłeś mentalnie obecny” – mówi Fader. „Prawdopodobnie zrobiłeś wiele rzeczy, które były fajne,ale mogły zostać przyćmione przez to niskie.”

3. Skoncentruj się na procesie, a nie na wyniku.

czasami, gdy imprezy wytrzymałościowe nie idą tak, jak chcemy, może to spowodować, że zastanowimy się, czy cały wysiłek, jaki wkładamy w trening, jest tego wart, pogłębiając naszą frustrację. Dlatego zarówno Fader, jak i Oliva podkreślają skupienie się na procesie treningu i samym wyścigu.

” to wędrówka, Nie cel, to faktycznie przyjemne ” – mówi Oliva. „W większości przypadków okoliczności dnia wyścigu nie są pod twoją kontrolą. Odkrywanie sposobu na znalezienie przyjemności w tym, i bycie wdzięcznym za to doświadczenie, jest potężnym sposobem na odejście od ” czy to było tego warte?’mentalność. Jeśli wynik jest jedyną motywacją za tym, co robisz, możesz stworzyć bardzo negatywne uczucia, jeśli sprawy nie okażą się ze złotym medalem lub dużym trofeum.”

4. Trzymaj swoich partnerów treningowych blisko.

znajomi, z którymi możesz się napić są świetni (i niezbędni), ale nie ma to jak kumpel, który pomógł Ci w 100-milowej przejażdżce treningowej.

„W ten sam sposób, w jaki pomogli ci ciężko trenować i ciężko pracować na wydarzenie, mogą pomóc ci wrócić do siebie i zapamiętać rzeczy, które zrobiłeś dobrze.”

5. Przypomnij sobie, dlaczego robisz to, co robisz.

warto przypomnieć sobie, dlaczego w ogóle biegasz lub uczestniczysz w sporcie triathlonowym. „Coś bardzo pomocnego dla mnie na poziomie osobistym jest bieganie bez zegarka lub schematu treningowego”, mówi Oliva. „Te schematy treningowe mogą być bardzo intensywne, więc porzucenie zegarka może być naprawdę odświeżające i dobrym przypomnieniem, że bieganie jest przyjemne.”

6. Przyjmij inne działania i zainteresowania.

przygotowanie do każdej imprezy sportowej może być czasochłonne, więc obejmowanie aktywności, a nawet osób, które możesz zaniedbać podczas treningu, jest świetną rzeczą do świętowania po wyścigu.

„równowaga w twoim życiu jest naprawdę ważna” „Mentalnie bardzo pomocne może być Zrównoważenie intensywności sezonu treningowego z zajęciami, z których trzeba było zrezygnować lub zminimalizować w tym czasie.”

7. Weź trochę wolnego.

podczas gdy wiele osób czuje się winnych z powodu przerwy w treningu nawet między zawodami, Oliva zaleca właśnie to. „Mentalnie możesz wrócić dużo silniej, jeśli naprawdę chcesz zrobić sobie przerwę i dać sobie na to pozwolenie.”

8. Zapisz się na kolejny wyścig.

zapisanie się na kolejny wyścig z pewnością pomoże Ci poczuć się lepiej, dając ci nowe wyzwanie do pracy i wydarzenie, na które możesz się doczekać. Ale jeśli po prostu próbujesz uniknąć uczuć związanych z ostatnią linią mety, Oliva ostrzega, że będziesz tworzyć nieprzyjemny cykl, który będzie nadal się wypełniał.

kiedy już odpoczniesz, przejmiesz zaniedbane czynności i przegrupujesz się, jednak podjęcie nowego wyzwania jest całkowicie normalne.

„nie możesz kontrolować tego, co wydarzyło się w ostatnim wyścigu, ale możesz poprawić swój trening, przyjemność i uczucia podczas procesu przygotowywania się do następnego wydarzenia.”

po wielu tygodniach nieprzespanych nocy, smutnych playlist Spotify i kwestionowaniu własnego rozsądku, podróżowałem z trzema przyjaciółmi—z których dwóch trenowałem dla Ironmana—aby biegać w maratonie Filadelfijskim. Zaledwie sześć tygodni po naszym Ironmanie potraktowaliśmy to przedsięwzięcie jako bardziej wycieczkę niż wyścigowy weekend. Po naszym doświadczeniu w Maryland potrzebowaliśmy relatywnie skromnego weekendu wyścigowego.

po sobocie spędzonej na śmiechach, żartowaniu sobie nawzajem, dzieleniu się piwem z ciasteczkami Bena i Jerry ’ ego i ogólnie wygłupianiu się, przebiegłem swój 11.maraton, czując się zrelaksowany, silny i pewny siebie. Skończyłem nawet biegając mój drugi najlepszy czas maratonu w historii.

bieganie w dobrym biegu było przyjemne, cóż … dobre. Ale najlepsze było to, że przypomniałem sobie, dlaczego uwielbiałem wyścigi wytrzymałościowe. Nie chodzi tylko o wyniki wyścigu czy okropne, ale cenne zdjęcia mojej mamy, na których przybiłam piątkę ojcu na torze.

to podróż—szalone endorfiny i przyjaciele, których po drodze poznałem (w tym konkretnym przypadku zatłoczona jazda do Filadelfii i trzech mężczyzn, którzy rozśmieszają mnie z nosa) sprawiają, że wracam po więcej. Gdybym tylko skontaktował się z psychologiem sportowym przed napisaniem tego tekstu, uśmiechałbym się-i trenowałem pewnie-dużo wcześniej.