783 akcje

„rzuciłem staż.”

trzy słowa, których wielu lekarzy nie mogło sobie wyobrazić, wychodząc z ich ust, ale dla mnie mówię to cały czas, zwykle z uśmiechem na twarzy. Byłem półtora roku na stażu Medycyny Rodzinnej i zdecydowałem, że to wystarczy. Moja decyzja dotyczyła głównie narodzin mojego syna. Mój mąż (rezydent w tym samym programie) i ja planowaliśmy mieć dziecko, a nawet zorganizowaliśmy opiekę nad noworodkiem, ale kiedy faktycznie przyszło do przekazania mojego sześciotygodniowego dziecka niani, podczas gdy ja siedziałam w szpitalu przez 12 godzin dziennie, po prostu nie mogłam tego zrobić.

przez bardzo długi czas borykaliśmy się z tą decyzją i omawialiśmy ją szeroko z rodziną, przyjaciółmi i współpracownikami. Ostatecznie zdecydowaliśmy się zrobić to, co było dobre dla naszej rodziny.

dziwną rzeczą było to, że naszym głównym zmartwieniem nie były finanse, czy brak medycyny klinicznej; było to uczucie pozostawienia za sobą tego, nad czym pracowałem przez ostatnie dziesięć lat. To było tak, jakbym nigdy nie czuł się spełniony, gdybym nie skończył stażu.

a teraz, kiedy odszedłem, to nie mogło być dalej od prawdy.

w rzeczywistości gardziłem rezydencją. Nienawidziłem długich godzin, nienawidziłem kliniki, bałem się połączenia. Na stażu nie byłem szczęśliwy. To był środek do celu, ale do jakiego stopnia niezadowolenia byłem gotów iść, aby osiągnąć ten ostateczny cel, jakim jest zostać certyfikowanym lekarzem?

wreszcie jestem wolny od tortur, które były Puściłem dumę z zakończenia tego, co chciałem zrobić. A teraz jestem szczęśliwszy niż kiedykolwiek.

wiem, że moja decyzja nie jest dla wszystkich. podziwiam pracujących lekarzy, którzy 3 razy dziennie pompują mleko i oglądają pełną klinikę. Szanuję decyzję każdej osoby i nie osądzam, ale dla mnie każdy dzień z moim synkiem jest przypomnieniem, czym naprawdę jest szczęście.

a dla tych, którzy się zastanawiają; cały ten czas na studiach i niekończące się studia w szkole medycznej, nie żałuję ani odrobiny. Poznałam mojego męża w szkole medycznej i uwielbialiśmy te cztery lata naszego życia. Być może nie spełniam tego, co chciałem zrobić, ale niezależnie od tego, jaką drogę obrałem, doprowadziłem do tego, gdzie jestem dzisiaj i za to jestem zawsze wdzięczny.

są chwile, kiedy kwestionuję moje wybory i moją przyszłość, ale w tej chwili wiem, że jestem we właściwym miejscu. Więc jeśli debatujesz nad ważną życiową decyzją lub jesteś niezadowolony ze swojego obecnego stanu, zachęcam cię do zastanowienia się nad tym, co cię uszczęśliwi. Postaw siebie na pierwszym miejscu (lub swoich bliskich) dla odmiany.

ciągle przypominamy sobie o naszej śmiertelności jako lekarze, wiemy, że życie jest zbyt krótkie i dokonywanie zmian jest warte ryzyka, aby być naprawdę szczęśliwym.

autor jest anonimowym lekarzem.